Po dekadzie milczenia

Po dekadzie milczenia, na swoją obronę -
Wróciła niepewność, co spisane już było.

Pewne jest proste, znów papier sam pognę.
Już mi raz pióro rękę odgryzło.

***

Nie widzę! Powiększam! Gdzie ta granica?
Dziecięce, dorosłe, czy gry to, zabawy?

Ze szczęściem zaigrać. Jak się pogodzić?
Deska zbyt wąska przy innych istnieniu.

Czy dla mnie jest wewnątrz najmniejsza różnica?
Dla kogoś zapewne - fałszywy raz prawy.

Ze słońcem jesienią, cóż można z nim zrobić?
Przed czym umykać? Chować się w cieniu.

Pragnienie czy wola, skąd to uczucie?
Zakpiło, wróciło, oddało z młodości.

A każde chwycone, ciepłe doznanie,
Od razu, za chwilę fałszem oszpeci.
 
© 2010 Tomek Jakubas